Być może same w sobie moje włosy nie nadają się do tego zabiegu, a być może sama coś schrzaniłam :) Przed zabiegiem obejrzałam kilka filmików na YT z instruktarzem oraz przeczytałam dużo artykułów na ten temat, w końcu zatrzymując się na wizażu ,moja papkę przyrządziłam przepisem który tam znalazłam.
1 duża łyżka żelatyny
3 duże łyżki gorącej wody
połowę łyżki odżywki do włosów
3 duże łyżki gorącej wody
połowę łyżki odżywki do włosów
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś od siebie.. więc w mojej misce znalazło się kilka kropel cytryny (jako że jestem blondynką) oraz kilka kropel gliceryny , która nigdy nie zaszkodziła mi dodawana do maseczek bądź odżywek, jednak muszę przetrzepać cały internet aby dowiedzieć się czy może akurat dodana do żelatyny zniszczy efekt laminowania...
Ciekawa efektu, dałam duże wyzwanie papce laminującej, gdyż przed jej nałożeniem dwa razy umyłam włosy, zwykłym, tanim, porządnie oczyszczającym szamponem ziołowym . Jak wiadomo taki szampon nie posiada silikonów i doskonale wypłukuje z włosów pozostałości po odżywkach oraz środkach stylizujących, pozostawiając włosy w ich pierwotnej postaci (w przypadku moich włosów, z ubytkami oraz nadszarpanej łusce włosowej po rozjaśnianiu).
Papkę trzymałam przepisowo 45 minut a następnie spłukałam ja zimną wodą. Podczas rozczesywania włosów , efekt podobny był jak przy maseczce z żółtek, włosy oporne i sztywne. Pożałowałam w tym momencie ze do mieszanki nie dodałam kilku kropel któregoś z olejków do włosów. Wiedząc już, że efekt mnie nie zadowoli w długość włosów wtarłam olejek kokosowy , aby nadać im miękkość i połysk.
Ciekawa efektu, dałam duże wyzwanie papce laminującej, gdyż przed jej nałożeniem dwa razy umyłam włosy, zwykłym, tanim, porządnie oczyszczającym szamponem ziołowym . Jak wiadomo taki szampon nie posiada silikonów i doskonale wypłukuje z włosów pozostałości po odżywkach oraz środkach stylizujących, pozostawiając włosy w ich pierwotnej postaci (w przypadku moich włosów, z ubytkami oraz nadszarpanej łusce włosowej po rozjaśnianiu).
Papkę trzymałam przepisowo 45 minut a następnie spłukałam ja zimną wodą. Podczas rozczesywania włosów , efekt podobny był jak przy maseczce z żółtek, włosy oporne i sztywne. Pożałowałam w tym momencie ze do mieszanki nie dodałam kilku kropel któregoś z olejków do włosów. Wiedząc już, że efekt mnie nie zadowoli w długość włosów wtarłam olejek kokosowy , aby nadać im miękkość i połysk.
Jaka mogła być przyczyna tego, że laminowanie włosów mnie nie zadowoliło? Być może któryś mój błąd, być może zabieg nie nadaje się na moje włosy jednak postanowiłam go nie powtarzać, gdyż ten efekt ma utrzymywać się kilka dni od zabiegu. Zdecydowanie do włosów blond polecam OLEJOWANIE a nie laminowanie włosów :) dodam również , że włosy miały być wygładzone i proste,a moje juz nabrały słodkich loczków. Zamierzam wiec pocieszyć się pysznymi naleśnikami z truskawkami i śmietana, i pozwolę moim włosom wyschnąć samym aby nie przesuszyć ich jeszcze bardziej :P
Życzę powodzenia z Waszym laminowaniem włosów ;)
byc moze twoje wlosy nie lubia protein ;) wiele blondynek chwali laminowanie i inne 'bialkowe' zabiegi jak np maseczka z jajek;) jednak to nie jest regula;) proteiny sa ponoc dobre dla zniszczonych wlosow twoje nie wygladaja na zniszczone;* moje po proteinach wygladaja jakbym je mokre palila prostownica;c
OdpowiedzUsuń